sobota, 12 sierpnia 2017

#22 "52 kolory życia. Tom II" Magdalena Kozioł

Tytuł: 52 kolory życia. Tom II
Autor: Magdalena Kozioł
Wydawnictwo: Pociąg do natury
Rok premiery: 2016

Każdy dzień przybiera inną barwę. Wystarczy dłużej się nad tym zastanowić, a dostrzeżemy, jak wiele kolorów ma nasze życie. Sally również odkrywała te kolory, próbując znaleźć drogę do własnego szczęścia. 


Żałuję, że zaczęłam "52 kolory życia" autorstwa Magdaleny Kozioł od tomu drugiego, ale niestety nie miałam innego wyjścia. Na szczęście w czytaniu to nie przeszkadzało, a o bohaterach i tak dowiedziałam się dość dużo. Teraz spróbuję przybliżyć ich Wam.
Sally ma narzeczonego- Tomka. Kocha go, ale przestaje być pewna swoich uczuć, gdy na jej drodze staje policjant- Jacek. W drugiej części książki ta dwójka już się zna, od czasu do czasu wymienia ze sobą zwyczajne wiadomości. Główna bohaterka niedługo weźmie ślub, a komendant już teraz ma żonę i synka. Jednak Sally musi wyjechać nad morze, by złożyć zeznania. W trakcie pobytu nie ma jednak szczęścia. Stłuczone kolano, rana na czole... A potem dziewczyna była świadkiem strzelaniny przy hotelu, w którym się zatrzymała. Działo się naprawdę dużo. Na dodatek- w każdej z tych nietypowych sytuacji był przy niej Jacek. Czy dwójce młodych ludzi uda się powstrzymać budzące się uczucia? Czy posłuchają oni głosu serca?
Siedem kolorów, każdy z nich ma inne znaczenie, ale wszystkie odgrywają bardzo ważną rolę. Pozwolę sobie przytoczyć fragmenty mówiące o występujących barwach, ale nie zdradzające zbyt wiele z historii.
Granatowy- to kolor najmądrzejszy; fioletowy- związany z posiadaniem wyostrzonej intuicji; burgund- "w nim można było odnaleźć usta czekające na pocałunek (...), a także radość ze wspólnie spędzanego czasu z przyjaciółmi"; szafirowy- działał uspokajająco; czekoladowy- pobudza zmysły i sprawia, że samopoczucie stawało się lepsze; bursztynowy- przywraca równowagę i leczy; czerwony, który jest ostatnim przedstawionym w tym tomie i stanowi piękne jego zakończenie. 
Podobały mi się porównania wydarzeń z kolorami, aczkolwiek nie do końca to rozumiałam. Z pewnością jest to coś innego, a czytając każdy kolejny rozdział nie można się doczekać, żeby w końcu przeczytać wytłumaczenie, co dana barwa oznacza. Mimo tego, że książkę czytało się lekko i była to przyjemna lektura na jeden wieczór, nie do końca do mnie przemówiła. Cieszę się, że miałam możliwość przeczytania "52 kolorów życia", bo gdy czytałam rozważania o życiu Sally i Jacka, sama zaczęłam się nad tym zastanawiać. Mogę więc stwierdzić, że w trakcie czytania pojawiały się przeróżne refleksje- to mi się spodobało. Warto zastanowić się, jakie barwy ma nasze życie, bo przecież nie składa się ono tylko z białego i czarnego.
Wiem jednak, że nie każdemu takie coś przypadnie do gustu, dlatego nigdy nie wprowadzę na bloga oceniania książek w jakiejkolwiek skali- dla mnie jest to bardzo trudne, bo z upływem czasu zmienia się moje myślenie, a co za tym idzie- opinia na temat danej książki. Piszę Wam o moich odczuciach, ale nie będę wprowadzać jakiejkolwiek skali. I powtórzę się- każda książka jest warta przeczytania przynajmniej raz, bo inaczej nie dowiemy się, co tak naprawdę skrywa, a opinie mogą być podzielone. 

2 komentarze:

  1. Nie miałam jeszcze okazji do bliższego spotkania z tą serią ale widzę, że dzieje się, oj dzieje.

    Zapraszam do mnie: booksbymags.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, ja nie za bardzo rozumiem, czemu główna bohaterka ma obcojęzyczne imię, skoro akcja najwyraźniej dzieje się w Polsce :D No chyba, że to jest jakoś sensownie wyjaśnione. W każdym razie, nie czuję się jakoś specjalnie zachęcona do tej serii - może kiedyś, z ciekawości, przeczytam, ale bez większych chęci :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń